Sposób myślenia każdego człowieka formuje się przez całe życie. W okresie dziecięcym dominuje myślenie konkretne, skupione na poznaniu zmysłowemu.

Nieco później, zaczyna rozwijać się myślenie prelogiczne, którego elementem kluczowym jest wyobraźnia. Niestety dość często zacierają się granice między rzeczywistością a fikcją, dlatego ten wyobrażeniowy sposób myślenia skłania się ku tendencji do naginania realności ze względu na swoje potrzeby.
Odpowiedzią na to jest myślenie życzeniowe, którego kontynuacja zajmuje się myślenie magiczne, tzn. nadawanie zachowaniom czy przedmiotom takich cech, jakich w rzeczywistości nie mają (wiara w talizmany, rytuały). Największe postępy należy przypisać myśleniu przyczynowo - skutkowemu, które jest obiektywne względem rzeczywistości.


Sposób myślenia o chorobie zależy przede wszystkim od posiadanych informacji na temat choroby, od osobistych doświadczeń oraz kontaktu z osobami chorymi. W chorobie nowotworowej duże znaczenie odgrywa wyobraźnia. Nic dziwnego, że człowiek się boi i odczuwa strach, gdyż w jego głowie pojawiają się przerażające obrazy, wizje tej choroby i jej skutków. Takie obrazy powstają na podstawie fragmentów książek, filmów czy rozmów.
Dlatego słowo ?rak? przysparza nas o dreszcze, gdyż kojarzymy je z negatywnymi elementami choroby: ból, cierpienie, śmierć. Mimo początkowego niedowierzania i izolacji społecznej, pacjent zaczyna się oswajać z chorobą oraz stopniowo o niej rozmawiać i myśleć. To, czego najbardziej potrzebują chorzy są informacje, Bez względu na wykształcenie, rasę, kolor skóry czy wykonywany zawód, człowiek przejmuje się swoim stanem zdrowia oraz interesuje go wszystko, co związane z jego chorobą (objawy, leczenie). Z tego też względu u pacjentów powraca myślenie konkretne.

Pacjenci tuż na początku choroby bądź w trakcie leczenia bez oporów wymawiają słowo ?rak? lub ?nowotwór?, rozważają możliwe przerzuty czy podkreślają swoje obawy przed nawrotem choroby bądź też poruszają temat śmierci. Sytuacja z dużym rozmachem ulega zmianie, gdy stan się pogarsza. Pacjenci, którym leczenie onkologiczne nie przyniesie pożądanych efektów wkraczają w ostatni etap choroby. Zmienia się sposób myślenia o chorobie. Wcześniej mając nadzieję na wyleczenie, mieli plany na przyszłość, teraz, gdy stan się diametralnie pogarsza są w stanie zrezygnować z myślenia logicznego, skupiając się na myśleniu wdrażającym rzeczywistość. Dość powszechnym zjawiskiem staje się myślenie magiczne, nastawione na poszukiwanie leków oraz innych form terapii medycyny niekonwencjonalnej. Istotnym elementem tego myślenia, jest unikanie słów ?rak? i ?nowotwór?, jednocześnie zastępując je słowami ? to?, ?ta zmiana?, ?to zapalenie?.


Myślenie to związane jest również z aluzjami ? unikaniem stwierdzeń ostatecznych dotyczących śmierci, np. ? Na początku będzie im trudno?, ?Potem... będzie musiała sobie poradzić?. Podczas konwersacji pacjenci zaczynają używać symboli, zwłaszcza, gdy temat rozmów wywołuje silne emocje, których człowiek nie chce ukazać bezpośrednio, np. ?Ten lekarz mógł powiedzieć ogólnikami, a nie tak bez serca?. Zazwyczaj mężczyźni mają skłonność do ujawniania wisielczego humoru poprzez: ?Będziecie mnie stąd nogami do przodu wynosić?.

Taki sposób myślenia jest ewidentnym dowodem na pojawiający się zbyt duży lęk oraz brak przystosowania do sytuacji. Jest to sygnał, aby takiemu pacjentowi poświęcić dużo uwagi oraz troski.